-
w pracy
Posted on March 9th, 2010 No commentsAndrzej: Ale sama, jak to mówisz, to się złościsz. I jedno, i drugie jest
złoszczące, bo i jedno, i drugie jest nieprawdziwe. Jak mówisz: Mc nie potrafisz,
to naruszasz moje poczucie wartości, bo to jest nieprawda. Wiele rzeczy potrafię,
wiele rzeczy zrobiłem i chciałbym być doceniony. Chciałbym, żeby mi powiedzieli,
że jest pół na pół, że chociaż dziesięć procent różnych rzeczy robię dobrze.
Kasia: Ze, co prawda, ścianę rozwaliłeś, miskę można wstawiać w tę ścianę,
niemniej jednak w pracy cię chwalą.
Andrzej: Ale kiedy cię ciągle chwalą, budzi to nieufność.
Kasia: Ale nieuświadomioną nieufność. Rodzi się w tobie jakiś rodzaj niepokoju,
ale nie wiadomo o co chodzi.
Andrzej: Tak. Idziemy teraz na ulicę. Pierwszym z brzegu dziesięciu osobom
mówimy, że ładnie wyglądają. Dziewięć osób na dziesięć odpowie, że to przypadek,
że tak się zdarzyło, że nam się wydaje. Bo ludzie dużo łatwiej słuchają krytyki
niż pochwał. Zdecydowanie. Wobec tego już na samym wejściu są nieufni, kiedy
zaczynasz z takiej beczki.
Kasia: Natomiast w to, że brzydko wyglądają, dziewięć osób na dziesięć uwierzy.
Andrzej: Tak. Przyjmą to i powiedzą: Znowu się okazało, że nie mam gustu, taki
mój los. A wracając do twojej damskiej teorii, że faceta należy ciągle chwalić,
to chodzi tu jeszcze o manipulację, która służy temu, żeby go utrzymać w dobrej
kondycji, bo gotów odejść, i żeby, karmiony tym erzacem, nie szukał gdzieś na
zewnątrz dobrego jedzonka czy dobrej karmy. No, on to musi wyczuć. Zacznie
szukać czegoś autentycznego poza związkiem i paradoksalnie to, czego się
najbardziej boisz, spełnia się. -
miłość
Posted on March 9th, 2010 No commentsAndrzej: Usiłuję nawiązać do tego, co już ci powiedziałem wcześniej: o
zaangażowaniu ludzi w relacje, świadczy nie treść tego, co mówią, tylko sposób,
w jaki mówią. Słowa kocham cię, które uchodzą za najważniejsze i
najpotrzebniejsze w rozwoju człowieka, można powiedzieć takim tonem, że słuchacz
zwieje gdzie pieprz rośnie. Ale miłość można też wyrazić
spojrzeniem bez słów – i partner zostanie z nami na całe życie.
Kasia: Nauczę się takiego sposobu chwalenia, że mi partner uwierzy.
Andrzej: Nie nauczysz się. Na pewno nie nauczysz się go chwalić w taki sposób,
że będziesz do końca przekonująca, jeżeli naprawdę nie uważasz, że on ten gwóźdź
nieźle wbił, i jeśli naprawdę nie jesteś choć trochę zachwycona. Oczywiście
bywają partnerzy tak spragnieni akceptacji, że nawet kiedy powiesz: To, co
zrobiłeś, jest absolutnie do luftu, znajdą w tym ziarno pożywienia. Ale słabo to
rokuje…
Kasia: Okej, Andrzejku, a propos wbijania gwoździ, mam pytanie. Dlaczego, jak
cię chwalą i chwalą, wiesz, że to nieprawda, a jak ci mówią: Ty nic nie
potrafisz – a to nigdy nie jest prawda, ponieważ nie ma ludzi, którzy niczego
nie potrafią – przyjmujesz to z całym dobrodziejstwem inwentarza i myślisz sobie:
Aha, ona mówi, że ja nic nie potrafię, no to przepraszam bardzo… -
Mężczyzna
Posted on March 9th, 2010 No commentsI że mężczyzna jest stworzeniem, którym można umiejętnie kierować, ale do tego trzeba
dużej mądrości, a ta mądrość głównie ma polegać na tym, że zachwycamy się
wszystkim, co on zrobi. Wybije gwóźdź, rozwali pół ściany, zachwycamy się, że to
cudownie, bo sąsiad rozwalił całą…
Andrzej: Ja w moim domu wbijałem gwóźdź.
Kasia: I co, udało ci się?
Andrzej: I rozwaliłem pół ściany. Śmiały się ze mnie moje kobiety przez dwie
godziny. I co popatrzyliśmy na tą dziurę w ścianie – a była wielkości dobrej miski – to znowu
w śmiech.
Kasia: Ale, Andrzej, teraz nie mówimy o tobie. Mówmy o innych. Gdzie jest
pułapka? Bo człowiek lubi być chwalony, lubi i ma prawo do tego, żeby być
chwalony. Spróbuj mi wytłumaczyć, dlaczego wspaniały facet, który zawsze słyszał,
że jest najlepszy i że naprawdę nie ma nikogo, kto by się tak kochał, tak wbijał
gwoździe, tak prowadził samochód – zwiewa i idzie do innej kobiety, która mu
tego nie mówi.
Andrzej: Z prostej przyczyny. Myślę, że każdy chociaż odrobinę normalny facet…
Kasia: …przyjmujemy, że są tacy…
Andrzej: …w krótkim czasie się zorientuje, że takie gadanie to jest pic na
wodę, że tak naprawdę to są same słowa, za którymi nic się nie kryje.
Kasia: Przepraszam cię bardzo, ale co się może kryć za powiedzeniem: Ty
wspaniale wbijasz gwóźdź ? -
grupa terapeutyczna
Posted on March 9th, 2010 No commentsKasia: Marzyłam przez lata, żeby być w szpitalu. Tak zachorować, żeby być w
szpitalu. Czyli: Zrób coś za mnie, bo ci zemdleję, jest nie tylko somatycznym
odpadem, lecz także groźbą. Zrób coś, przecież nie mogę złapać powietrza. To
takie dźganie partnera, żeby nam się całkowicie nie rozpuścił.
A faceci mówią, że kobiety często mdleją przy zlewozmywaku. Czy to można
zinterpretować jako: Kochaj mnie, bo ci umrę?
Andrzej: Tak. Bądź dla mnie dobry, bo twoje zachowanie mnie niszczy, szkodzi
mojemu zdrowiu, doprowadza mnie do śmierci. To jest jedna rzecz. A z takich
zachowań płynie także profit: że się mną zajmują. Jak dostaję hercklekotów, to
ludzie nie mogą obok tego przejść obojętnie. Muszą się mną zająć. Jest nagroda.
Kasia: To, że partner się w końcu mną zajmuje.
Andrzej: Tak. Kiedyś na zajęciach grupy terapeutycznej jedna osoba zrobiła tak
zwany łuk histeryczny. Polega on na tym, że skrajnie napięte mięśnie
jednocześnie reagują gwałtownym skurczem i ciało wygina się w łuk, którego
podporą są głowa i nogi. Zorientowałem się, że jest
to osoba o wybitnie histerycznych cechach, i nie zareagowałem, nie chcąc
nagradzać (a tym samym utrwalać) takiego sposobu zdobywania uwagi. Spotkałem się
z agresją i potępieniem ze strony grupy, która uważała, że wykazuję skrajny brak
współczucia. Grupa za jakiś czas zorientowała się, o co chodzi, i zaczęła
traktować ją tak jak ja – domagając się, aby swoje potrzeby wyrażała wprost. -
migreny partnerów
Posted on March 9th, 2010 1 commentI ja tam – mąż wcześniej zapukał, Basia cię, Kasiu, przyjmie -weszłam. I ona mnie z
filuternym błyskiem w oku zapytała, czy napiję się koniaku. Miałam osiemnaście
lat, więc było to dla mnie olbrzymie wyróżnienie, że dojrzała kobieta…. I
miałam wrażenie, że to jej jedyny sposób na odpoczynek. Zawsze zorganizowana,
pozwalała sobie na fundowanie od czasu do czasu lekkiej degrengolady. Pomyślałam,
że to jest też świetny sposób na oderwanie się od codzienności. Nikt nie będzie
mi zawracał głowy, czy ktoś wyszedł z psem, bo ja mam migrenę, rozumiesz. Ale to
była gra, w której jakby cały dom brał udział, i było na to przyzwolenie. Mnie
się to bardzo podobało.
Andrzej: Nie umniejszając, myślę, że zdarzają się migreny, które demolują
człowieka kompletnie, ale bardzo wiele osób jest w stanie zadbać o siebie tylko
i wyłącznie, kiedy są chore
albo kiedy mają bóle głowy czy coś w tym rodzaju. Dla wielu to sposób na wyjście
z kieratu małżeńskiego czy rodzinnego, uszczknięcia odrobiny czasu dla siebie.
Jestem usprawiedliwiony, bo jestem trochę chory.


